
Noa znalazła nas w czerwcu 2002 roku. Miała około 6 miesięcy, była głodna i przestraszona. Początkowo miała zostać tylko parę dni, do momentu znalezienia jej domu. Już drugiego dnia chciały ją adoptować dwie wspaniałe rodziny. Zdecydowaliśmy gdzie będzie jej lepiej i umówiliśmy się na przekazanie suni. Czym bliżej było do rozstania z nią tym bardziej bolały nas serca. W końcu zdecydowaliśmy, że zostaje z nami i tak Noa stała się częścią naszego życia. Na początku naszej wspólnej drogi było bardzo trudno. Noa nie była socjalizowana, bała się wszystkiego: psów, dźwięków, nie potrafiła bawić się zabawkami, prawdopodobnie była bita. Na widok ludzi zmierzających w jej kierunku lub mówiących do niej, zaczynała kulić się ze strachu, oddawać mocz, kładła się na plecach cała drżąc. Przez długi okres Noa nie odchodziła od nas nawet na metr. Pozostawienie jej samej lub nasze rozstania podczas spacerów wywoływały u niej paniczny lęk i frustrację. Dzięki pozytywnej metodzie szkolenia psów zaczęliśmy wychodzić na prostą. Zaufanie do ludzi częściowo wróciło, przebywanie z przyjaznym i tolerancyjnym DJ'em zaowocowało poprawą w korelacji z innymi psami, a wszystko sprawiło, że nabrała chęci do życia. Bawi się, biega, skacze, łasi do ludzi a swoją mądrością, inteligencją, sprytem i oryginalną urodą podbiła wiele serc.
Noa ma niesamowitą pasję pracy. Pierwsza w lesie wyczuwa tropy zwierzyny, wspaniale zachowuje się w dziczej zagrodzie. Błyskawicznie dochodzi dziki, trzyma je i oszczekuje. Sprawia jej to ogromną frajdę. Niestety strach przed strzałami zamknął jej drogę do wspólnych polowań.